Rozmowy przy kawie,  Wywiady

Los rzuca mnie między Papkinem a Człowiekiem z La Manchy – w rozmowie z Wiktorem Zborowskim

O roli Mistrza i Małgorzaty w życiu i dorobku aktorskim, kulturze w Polsce i duecie z Marianem Opanią w rozmowie z Wiktorem Zborowskim.

Anna Jakubczak – Podczas tegorocznego Festiwalu Czytania zinterpretował Pan przed szczecińską publicznością książkę Michaiła Bułhakowa “Mistrz i Małgorzata”, dlaczego wybrał Pan akurat tę książkę?

Wiktor Zborowski – Książkę Michaiła Bułhakowa wybrałem, ponieważ dla mnie jest to najwybitniejsza powieść XX wieku. A sądzę, że i dla bardzo wielu historyków literatury jest to książka w dziesiątce najważniejszych tego okresu. Ja uwielbiam tę książkę, kiedyś udało mi się nagrać na płytę interpretację Mistrza i Małgorzaty już wersji nieocenzurowanej i uważam tę pracę za jedną z ważniejszych w całym swoim tzw. dorobku. Już nie mówiąc o wielkiej przyjemności jaką miałem czytając ją.

A. J. – Jak ocenia Pan obecny poziom kultury, a zwłaszcza literatury w Polsce? I czy Polacy dbają o kulturę, czy jest ona spychana bardziej na margines?

W.Z. – Sądząc po pełnych salach w teatrze, po coraz lepszej produkcji filmów, coraz ciekawszych pozycjach książkowych, które pojawiają się w księgarniach. To kultura całkiem nieźle się trzyma i nie daje się jakiejś przesadnej tabloizacji, i ta wyższa kultura tez moim zdaniem daje sobie radę, aczkolwiek ta najwyższych lotów dla wymagających odbiorców bez pomocy pastwa, będzie miała bardzo utrudniony dostęp do szerszej publiczności. To jest bardzo ważna rola mecenasa państwowego, aby promować wysoką kulturę, a nie, żeby wspieral to, co sobie wymyśli, bo wtedy jest to bliższe propagandy niż kultury. Mecenas państwa musi wspierać twórców, jeśli chce, abyśmy nie wypadli z grona narodów, o których można powiedzieć, że są kulturalnymi narodami. A trzeba też pamiętać, że kultura to nie jest tylko czytanie książek czy chodzenie do teatru, kina albo filharmonii. Kulturą jest wszystko. Umiejętność estetycznego jedzenia, zawiązania sobie krawata, ubrania się odpowiednio do okoliczności. To wszystko jest ogólnie pojęta kultura. A także kulturą przecież jest, o czym często zapominamy, korzystanie z darów ziemi, to w końcu kultura rolnicza. I państwu musi o to dbać, państwo nie może dbać o siebie, a o wiele gałęzi, które same się nie obronią.

A.J. – Skupmy się teraz na aktorstwie. Co według Pana jest w nim najtrudniejsze?

W.Z. – Jest to pytanie, na które można odpowiadać latami i nigdy nie uzyska się prawidłowej odpowiedzi. Aktorstwo to zbiór pewnych czynników, najprościej można powiedzieć, że jest to talent i predyspozycje. Talent, czyli chęć do pracy i predyspozycje, czyli to, co sprawia, że jeden na przykład jest przeciętnym aktorem, a drugi wybitnym. Jeśli ma się w sobie oba te czynniki, to można oczekiwać, że powstanie z aktora artysta.

A.J. – Czy w Pana ogromnym dorobku aktorskim, pojawiła się rola, która szczególnie na Pana wpłynęła? I w jakich rolach czuje się Pan lepiej, tych poważnych, czy bardziej komediowych?

W.Z. – Ja nie czuję się ani najgorzej ani najlepiej w żadnych rolach. Bo rola albo jest dobra i chcę ją zagrać albo coś mi w niej nieodpowiada i nie podejmuję się jej. Mogę swoje dokonania sceniczne rozpiąć na dwa bieguny: z jednej strony Papkin, którego uważam fenomenalnie napisaną rolę, którą grałem w reżyserii Gustawa Holubka, a z drugiej strony w reżyserii Jurka Gruzy Człowiek z La Manchy, postać tragiczna, dramatyczna, to wielki musical, jeden z najmądrzejszych. Los mnie rzuca, a to między Papkinem a Człowiekiem z La Manchy, gram różne role, z różnym skutkiem, ale sądzę, że nienajgorszym.

A. J. – W jednym z wywiadów powiedział Pan, że artystą się nie jest, a artystą sie bywa, natomiast aktorem się nie bywa, aktorem się jest. A dzisiaj aktorem może być dosłownie każdy. Czy łatwy sposób na zdobycie kariery nie wpływa na jakość polskiej kinematografii, a może jest to też furtką dla tych zdolnych, którzy nie dostali się jednak do szkoły aktorskiej?

W.Z. – No jest różnie, niektórzy bardzo utalentowani ludzie nie potrzebują szkoły aktorskiej, na przykład Daniel Olbrychski podszedł do zawodu ukończywszy tylko jeden rok szkoły teatralnej był uzdolniony fantastycznie. Jako aktor poszedł w stronę filmu, nie schodząc właściwie z planu filmowego, ale później pociągnął go teatr. Wykonał ogromną pracę, zarówno nad techniką, jak i wyrazistością mowy, jak i nad emisją głosu, on to wszystko perfekcyjnie opanował i te jego znakomite predyspozycje, jakie miał, i przy pomocy tych instrumentów, które sam sobie wypracował, później przekazywał to wszystko na scenach, dzięki temu jest jednym z najwspanialszych polskich aktorów.

A.J. – Pana duet z Marianem Opanią kochają miliony Polaków. Jak wygląda panów współpraca za kulisami? Zdarzają się żarliwe dyskusje, a nawet kłótnie przez różnice charakterów?
W.Z.- No oczywiście, bardzo, to, że my się przyjaźnimy, to nie znaczy, że nie będziemy się żarliwie o sprawy artystyczne kłócić. Bo, my w zasadzie mamy podobne poczucie humoru, podobny światopogląd, czy spojrzenie na pewne kwestie. Tu nas nic nie róźni, natomiast w sferze artystycznej, możemy sobie rzeczywiście skakać do gardła i robimy to z przyjemnością. A wzajemne uzupełnianie to odwieczna recepta na dobry duet.

A. J. – Czy zdarzyło się Panu po skończonej produkcji filmowej lub po spektaklu powiedzieć sobie w duchu – “teraz zagrałbym to inaczej” albo “mógłbym w tej scenie zagrać to lepiej”.

W.Z. – Zawsze tak jest, zwłaszcza, kiedy obejrzy się swoją rolę po czasie, na przykład kilku latach. I niezależne czy w telewizji, czy na ekranie. Często wydaje się, że mógłby zagrać to lepiej, ale nie zawsze ma się rację. Poza tym trzeba pamiętać, że w tamtym momencie grałem najlepiej jak umiałem i to było szalenie wiarygodne, to było zgodne z moją naturą, moim wiekiem, doświadczeniem, a dziś mogłoby to być za dojrzałe i nie miałoby to tej świeżości. Więc to bardzo różnie bywa, zawsze aktorowi wydaje się, że mógłby zagrać lepiej, dopracować pewne maknamenty.

A.J. – Mogę prosić jeszcze o kilka słów dla naszych czytelników?

W.Z. – Sam fakt czytania dobrze świadczy o czytelnikach, i mam dla nich jedno życzenie, aby byli jeszcze większymi czytelnikami, zarówno tego magazynu, jak i książek.

Dziękuję za rozmowę.
Anna Jakubczak

 

Wywiad został opublikowany na stronie magazynu Horyzont.

 

 


0004akmtgttmqtyd-c122-f4Wiktor Zborowski – polski aktor teatralny, filmowy, radiowy (Teatr Polskiego Radia) i dubbingowy. Wiktor Zborowski jest jednym z najbardziej charakterystycznych aktorów polskiej sceny.  Jest absolwentem warszawskiej PWST, którą ukończył 1973 r. Po raz pierwszy na ekranie widzowie mogli go zobaczyć w jednym z odcinków “Czterdziestolatka” pt. “Karta ze Spitzbergenu, czyli oczarowanie”. Wraz z Krzysztofem Majchrzakiem stworzyli tam role przezabawnych inżynierów dowcipnisiów. Jego dar rozśmieszania innych sprawił, że zagrał w wielu wspaniałych polskich komediach. 

Wystąpił również w dwóch polskich superprodukcjach: w “Ogniem i mieczem” (1999) w reżyserii Jerzego Hoffmana Wiktor Zborowski wcielił się w Longinusa Podbipiętę i jak mówił reżyser: “Rolą Podbipięty zrobił nam wszystkim wielki prezent. Wiktor zewnętrznie podobny jest do Sienkiewiczowskiego bohatera, jeśli zaś chodzi o osobowość, jest jego całkowitym przeciwieństwem. Zdaniem Zagłoby Podbipięta obdarzony jest wszelkimi cechami poza dowcipem i inteligencją. U Zborowskiego te właśnie cechy są dominujące. Jest tryskającym gejzerem humoru. Choć wcale nie sprawia takiego wrażenia”.

Nie można też nie wspomnieć o znakomitym dorobku dubbingowym Wiktora Zborowskiego. Aktor użyczał swojego głosu takim postaciom jak: Mufasa w obu częściach “Króla Lwa”(1994 i 1998), Victora w “Dzwonniku z Notre Dame” (1996) oraz Obeliksowi w “Asterix i Obelix kontra cezar (1999) oraz “Asterix i Obelix: Misja Kleopatra” (2002).

RSS
Facebook
Facebook
Google+
Google+
https://e-tuszem.pl/los-rzuca-mnie-miedzy-papkinem-a-czlowiekiem-z-la-manchy-w-rozmowie-z-wiktorem-zborowskim/
PINTEREST
LinkedIn
INSTAGRAM

Anna Jakubczak - (1994) poetka, prozatorka, publicystka, redaktor naczelna Magazynu Kulturalnego Horyzont oraz portalu E-tuszem.pl. Organizatorka spotkań autorskich w Książnicy Pomorskiej i performance'ów artystycznych w Centrum Euroregionu Stara Rzeźnia. Studentka dziennikarstwa i zarządzania mediami na Uniwersytecie Szczecińskim. Od 2016 roku Kandydatka do Związku Literatów Polskich. Współpracuje z Klubokawiarnią Sorrento, Inku Szczecińskim Inkubatorem Kultury, portalem SilesiaYoung, Wydawnictwami: Edgard, Amaltea, Preston Publishing, Axis Mundi, GWP czy Sensus oraz kilkoma polskimi i zagranicznymi organizacjami. W latach 2017-2018 prowadząca audycję Let's Rock! w Akademickim Radiu Pomorze. Reporterka TVP 3 Szczecin oraz Kuriera Szczecińskiego w latach 2015-2017. Swoją twórczość publikowała w wielu antologiach, zarówno w Polsce, jak i za granicą. Jest stałą autorką w cyklu poetyckim The Year of The Poet, wydawanym przez amerykańskie wydawnictwo Inner Child Press pod kierownictwem Williama St. Petersa. Wyróżniona w II i III Ogólnopolskim Konkursie im. Jóżefa Bursewicza O Złotą Metaforę za wiersze Przypinka i Kaprysik. Autorka tomu poetyckiego Ars Poetica (Londyn, 2013), w przygotowaniu kolejny tom Rozmowy nocą oraz powieść Wiatr nadziei.