Tarot nadal jest narzędziem, który wywołuje skrajne emocje. Jedni uważają go za wymysł, inni poddają się jego działaniu. To samo tyczy się Prawa Przyciągania, o którym na rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej publikacji, a na popularnej platformie YouTube podcastów wyjaśniających jego działanie. O tarocie, energii, przyciąganiu i rozterkach słuchaczy kanału Eva Ariah Tarot, w drugiej części Ezostrefy rozmawiam z Evą Ariah.

Anna Jakubczak – Na wstępie drugiej części naszej rozmowy, zapytam Cię właściwie o podstawowe narzędzie Twojej pracy, czyli tarot. Czym on jest, i jak go należy interpretować?

Eva Ariah – Tarot jest narzędziem, za pomocą którego łatwiej odczytać podpowiedzi naszej intuicji. Osoby, które wyraźnie słyszą głos swojej duszy i swych przewodników, nie muszą korzystać ani z tarota, ani z innych narzędzi tego typu. Tarot ułatwia tę rozmowę ze światem duchowym. Sam w sobie nie jest ani dobry, ani zły. Nie ma mocy i nie jest zaczarowany. To my nadajemy mu znaczenie.

A.J. – Wiele osób nie wierzy w sprawdzalność tarota. Od czego zależy, czy to co wychodzi w czytaniu sprawdzi się? Jest to sprawa działania energii, wiary, przyciągania, a może to czysta autosugestia?

E.A. – Tarocista czyta w kartach energię klienta; do tego potrzebne jest dobre połączenie pomiędzy tymi dwiema osobami. Zdarzają się klienci, którzy się bardzo blokują podczas rozmowy i czytanie kart jest wtedy mniej płynne. Można, oczywiście na siłę przebijać się przez energię klienta, ale ja nie lubię tego robić, ponieważ jest to wyczerpujące. Na szczęście takich osób jest bardzo niewiele – kilka w ciągu całego roku.

Jeśli ktoś nie jest otwarty na kontakt ze mną lub jest nieświadomy swoich własnych emocji, to będzie miał mniej dokładne czytanie. Tarot ma pomagać w rozwoju własnym, i jeśli klient nie jest na przekaz gotowy, to go nie dostaje.

Teorie, że tarot działa jak autosugestia mają sens (z punktu widzenia psychologii) i rozumiem, że niektórzy tak sobie to tłumaczą. Pewnie znalazłoby się też wyjaśnienie na to, skąd tarocista zna przeszłość klienta… Jako psycholog-naukowiec rozumiem takie podejście do tego tematu i nie zamierzam nikogo przekonywać. Do każdej osoby przychodzi taka świadomość, na jaką jest w danej chwili gotowy. Nie każdy musi korzystać z tarota – jest wiele innych dróg poznania siebie i rozwoju.

A.J. – Z jakich kart korzystasz? I ile jest ich rodzajów – czym się różnią?

E.A. – Tarot, którym się posługuję jest oparty na symbolice Rider-Waite’a. Zetknęłam się również z Thoth Tarot oraz z Marseille Tarot, ale ich nie wybrałam – to sprawa indywidualna osoby korzystającej z kart tarota. Jest również wiele tarotów anielskich, z których kilka talii posiadam, ale w tej chwili nie używam na co dzień.

A.J. – Z których korzysta Ci się najlepiej? Czy odczuwasz różnice między danym rodzajem kart podczas czytania?

E.A. – Mam dwie ulubione talie w tej chwili, autorstwa Ciro Marchetti, ale korzystam czasem z innych talii, np. z kart anielskich dr Doreen Virtue. Jeśli talia jest mi dobrze znana, to łatwiej się z niej korzysta, ponieważ widząc grafikę od razu wiem, którą kartę mam przed sobą. Jest wtedy dużo płynniej i lewa półkula mózgu nie „przeszkadza” mi w interpretacji.

A.J. – Jak odniesiesz się do tego, że wiele osób nie wierzy w tarota?

E.A. – Jeśli w coś nie wierzymy, to dla nas ta rzecz nie istnieje. Nie ma potrzeby przekonywać do tarota osób, którym tarot nie jest do niczego potrzebny w tym życiu. Ludzie maja swój rozum i swoja drogę duchową.

Nie podoba mi się natomiast atakowanie przez niektórych tarota jako czarnej magii lub oszustwa/manipulacji. Tarot jest tylko narzędziem, a to jak jest wykorzystywany zależy od osoby, która go używa.

Muszę natomiast powiedzieć, że mam bardzo dużo klientów, którzy na pierwszej rozmowie mówią, że nigdy nie wierzyli w tarota, ale trafiwszy („przypadkowo”) na mój kanał zaczęli się zastanawiać. Podoba mi się u ludzi otwartość tego typu, bo inaczej nigdy nie uczylibyśmy się niczego nowego.

A.J. – Wiadomo, że w tarocie możemy wyczytać, zarówno to co pozytywne, jak i negatywne. W jaki sposób przekazujesz informacje klientom, jeśli ma ich spotkać coś złego? Czy da się tych sytuacji, które przekazuje energia kart uniknąć? Tak samo w kwestii pozytywnych wydarzeń? W końcu energia jest zmienna, mamy wpływy planet, księżyca, ascedentów, itd…

E.A. – Wielu takich sytuacji można uniknąć i po to się idzie do tarocisty, aby się do pewnych rzeczy odpowiednio przygotować; bywają jednak takie zdarzenia, które muszą się wydarzyć (np. narodziny, śmierć, nagła utrata pracy), ponieważ zostały przed dusze klienta zaplanowane przed inkarnacją. Niosą one ze sobą potencjał do rozwoju. Nie muszę chyba dodawać, że o tych bardzo negatywnych zdarzeniach nie należy mówić klientowi, no chyba, że się widzi w kartach, że można jakoś temu zapobiec…

A.J. – Czy na coś szczególnie należy uważać/zwracać uwagę przy tarocie?

E.A. – Tarocista musi znaleźć granicę pomiędzy dobra radą, a ingerowaniem w wolną wolę klienta. Klient powinien zdawać sobie sprawę, że tarot pokazuje tylko pewne tendencje; energie, które w momencie kontaktu z tarocistą ukazują się w kartach. To, co wydarzy się później zależy już tylko od klienta. Druga sprawa to oznaczanie czasu w tarocie. Ja się tego nie podejmuje, ponieważ „kiedy” nie jest zdeterminowane przez coś stałego. Wybory i działania klienta oraz osób z nim powiązanych wpływają na „kiedy”. Powiedzenie komuś, że ukochany wróci „do trzech miesięcy” powoduje, że osoba będzie pozostawać przez ten czas w stanie czekania, przyciągając tym samym więcej energii czekania. Lepiej jest, gdy klient działa, niż gdy czeka.

A.J. – Z jakimi tematami zgłaszają się do Ciebie najczęściej klienci?

E.A. – Najczęściej są to sprawy utraconej miłości i trójkątów miłosnych. Zdecydowanie rzadziej praca i finanse. Są osoby, które pytają o zdrowie, ale ja takich czytań nie wykonuję. Myślę, że są lepsi specjaliści od zdrowia, niż tarociści i każdy powinien sobie takiego lekarza lub uzdrowiciela poszukać. Ważna jest oczywiście promocja zdrowia oraz zapobieganie chorobom i tu miałabym więcej do powiedzenia z racji swojego wykształcenia.

A.J. – Skupmy się teraz na Prawy Przyciągania i energii. Czym jest ów prawo i jakie są Twoje doświadczenia z nim?

E.A. – O tym można się bardzo dużo dowiedzieć z fizyki, nie trzeba mieć zainteresowań ezoterycznych, aby być przekonanym o istnieniu rożnych rodzajów energii i wibracji. Są naukowcy, którzy to mierzą. Co do Prawa Przyciągania to rzeczywiście nie każdy w to wierzy, ale to nie zmienia faktu, że wszyscy temu prawu podlegamy.

Podam przykład, który na zawsze chyba pozostanie w mojej pamięci. Gdy po studiach w Polsce przyjechałam do Irlandii, pracowałam przez rok w sklepie. Pewnego dnia spacerowałam z chłopakiem (obecnym mężem) po Dublinie i moją uwagę zwróciły pomieszczenia biurowe, które mijaliśmy. Nie wiedziałam wtedy nawet, co to za budynek… Powiedziałam wtedy do męża: „O, tutaj bym chciała pracować”. Jakiś czas później dostałam prace biurową w zupełnie innym miejscu i pracowałam tam przez kolejny rok, ale tęskniłam za psychologią. Postanowiłam zrobić doktorat. Okazało się, że doktoranci w Trinity College Dublin dostają swoje miejsce pracy (biurko i komputer). Przydzielono mi miejsce dokładnie w tym samym biurze, które wtedy, kilkanaście miesięcy wcześniej mijałam – okazało się, że był to budynek Katedry Psychologii.

Takich sytuacji w moim życiu było więcej, gdy postanawiałam sobie coś i to się później działo.

A.J. – To naprawdę niesamowite.Jedną z zasad Prawa Przyciągania jest to, że wszechświat jest jak katalog, z którego możemy wybierać, co chcemy przyciągnąć? Jak się do tego odniesiesz?

E.A. – Są rzeczy, których nie powinniśmy na siłę przyciągać – np. miłość konkretnej osoby. Jeśli dana osoba zechce nas miłością obdarzyć – to świetnie. Próba zmanifestowania, aby ta konkretna osoba (z imienia i nazwiska) do nas przyszła, to forma manipulacji energią tej osoby.

Druga rzeczą, o której musimy pamiętać jest to, aby słuchać swojej intuicji i nie próbować przyciągać tego, czego pragnie nasze ego, a co niekoniecznie jest naszą drogą na to wcielenie, np. aby zostać milionerem, gdy nasza dusza nie jest takim doświadczeniem zainteresowana.

Jeśli nie łamiemy tych podstawowych praw i nie krzywdzimy nikogo, to rzeczywiście wiele możemy przyciągnąć. Nasze ego jednak zazwyczaj chce więcej, niż nam potrzeba.

A.J. – Niektórzy też, aby wspomóc Prawo Przyciągania stosują dodatkowe rytuały. Stosując to, jako receptę na życie.

E.A. – Prawo Przyciągania działa zawsze, jest to jedno z praw Wszechświata. Jeśli jesteśmy szczęśliwi, to przyciągamy do siebie pozytywne doświadczenia, tak samo, jest z tym, co negatywne.

Rytuały nie mają same w sobie mocy magicznej. Wiara w nie powoduje, że nasza percepcja danej sytuacji zmienia się na tyle, że dopuszczamy do siebie to, czego wcześniej nie potrafiliśmy do siebie przyciągnąć. Moc jest w nas samych, a rytuał czasem pozwala się odblokować (niestety często tylko na chwilę). Ja nie korzystam z rytuałów i ich nie oferuje klientom, ale jest wiele osób, które zajmują się tym tematem.


W przyszły wtorek kolejna część rozmowy z Evą Ariah.

RSS
Facebook
Facebook
Twitter
Visit Us
PINTEREST
LinkedIn
INSTAGRAM
Share: