Tworzą niezapomniane kreacje sceniczne, a ich autorskie bajki zawsze przyciągają liczną publiczność, zarówno tę najmłodszą, ale i dojrzałą. Bawią, uczą, zabierają w podróż pełną przygód i

nietuzinkowych bohaterów. Zapraszam na rozmowę z aktorami Teatru 4 Miasto z Gdyni.

Anna Jakubczak – Moje pierwsze pytanie dotyczyć będzie widzów. Czy zauważacie różnice w graniu dla dorosłych i dla dzieci?

Martyna Janczewska – Oczywiście, ponieważ dzieci nie da się oszukać. Zwłaszcza, że one otwarcie mówią albo pokazują, czy coś im się podoba, czy nie. Zawsze żywo okazują swoje reakcje. A od nas zależy, co z tym feedbackiem później zrobimy. Uważam, że jest to bardziej wymagająca widownia, niż dorośli. Trzeba też zauważyć, że dzieci szybko się nudzą, więc na scenie ciągle musi się coś dziać, aby utrzymać ich uwagę. Jest to teraz o tyle trudniejsze, że mamy erę smartfonów i to skupienie trudniej jest zachować przez bodźce, które otrzymują zewsząd.

Anna Jakubczak – A co wzbudza u dzieci najbardziej uwagę na scenie?

Martyna Janczewska – Na pewno piosenki, zwłaszcza, jeśli mogą też towarzyszyć nam w śpiewaniu. Gra aktorska, oczywiście również, oświetlenie i kolorowa scenografia.

Anna Jakubczak – Mówiliśmy o dzieciach, a co dorośli mogą wynieść z bajki?

Martyna Janczewska – Staramy się w naszych bajkach przemycać też treści dla dojrzałych widzów. Może być to dla nich możliwość powrotu do dzieciństwa, do swoich wspomnień. Często słyszeliśmy po naszych spektaklach komentarze od rodziców typu – o fajnie, dzięki Wam mogłem znów poczuć się jak dziecko.

Jakub Piprowski – Każda bajka ma morał, a on, jak wiadomo kierowany jest do wszystkich. Zawsze można coś z bajki dla siebie wyciągnąć.

Dorota Sadowska – Bajki, które tworzymy staramy się robić nie tylko pod kątem dzieci. Śmiejemy się, że nasze bajki są od 3 do 100 lat. Staramy się i walczymy z tym, aby rodzice i dzieci podczas naszych spektakli nie zaglądali w telefony, dlatego tak są napisane nasze scenariusze i przemycone są w nich te żarciki dla dorosłych, aby bawili się wszyscy, nie tylko najmłodsi. Przy naszej ostatniej produkcji – Kajtusiu Czarodzieju to zdarza się, że nawet rodzice płaczą, zauważając swoje błędy w wychowaniu, które dostrzegają po obejrzeniu bajki. Kładziemy nacisk na to, aby nasze bajki były mądre i z przesłaniem. Jeśli chodzi o Księcia Papusza, to bajka została napisana dla dzieci polskich, które mieszkają w Rumunii. A to dlatego, że tam często jeździmy i wystawiamy nasze spektakle. Chcieliśmy przez tą bajkę pokazać, że rodzina i przyjaciele są najważniejsi, niezależnie z jakiego kraju się pochodzi. I co istotne, Książę Papusz to w pełni autorska bajka, Magda Kurek zrobiła scenografię, Martyna Janczewska napisała scenariusz, zaś muzykę skomponowała Hania Łubieńska, a Kuba, jako nasz rodzynek wcielił się całym sobą w samego Księcia Papusza. Bajka karmi nasze wewnętrzne dziecko, każda nasza historia jest inna. W jednej mamy komediowe rzeczy, w innej bardziej dramatyczne, psychologiczne.

Dariusz Majchrzak – Kajtuś Czarodziej jest trochę oszukującą widza bajką, dlaczego? Bo zapraszamy dzieci na bajkę, na której się świetnie bawią, a bajka jest skierowana dla dorosłych. Dzięki tej bajce dorośli całkowicie inaczej mogą spojrzeć na temat wychowania dzieci. Kajtusiem chcemy dotrzeć do dzieci, ale też i dorosłych.

Anna Jakubczak – A jak grało Ci się w towarzystwie samych kobiet?

Jakub Piprowski – A, doskonale. To było pasmo nieustających sukcesów.

Anna Jakubczk – To chyba Cię zdominowały?

Jakub Piprowski – A gdzie tam zaraz zdominowały…

Hanna Łubieńska – No, jak to, chodził jak w zegareczku.

Jakub Piprowski – A gdzie tam!

Anna Jakubczak – Wróćmy do Księcia Papusza. Macie jakąś ulubioną postać z bajki?

Dorota Sadowska – Ja uwielbiam Eda, ale tak naprawdę każda postać coś ciekawego przemyca z siebie do bajki, więc wybór jednej jest trudny. No… i oczywiście krety.

Anna Jakubczak – Teraz pytanie stricte do Magdy. Czym inspirowałaś się przygotowując scenografię do Księcia Papusza?

Magdalena Kurek – Na początku były rozmowy z Dorotą odnośnie samego pomysłu. Oczywiście nie mogło zabraknąć w tym również Martyny. Ustaliłyśmy, że lalki mają być w formie mapetów i jako pacynki. Postacie też zostały dobrane pod granych aktorów. Sama scenografia powstaje metodą prób i błędów. Na początku była bardziej mobilna, ale nie do końca wygodna, np. wystawały nam głowy, zajmowała dużo miejsca, tak, że sami nie do końca mieściliśmy się z tyłu. Przez cały czas od premiery Księcia Papusza ta scenografia bardzo ewoluowała, przez co rekwizytów mamy naprawdę ogromną ilość.

Martyna Janczewska – Tak do tego stopnia, że pewnego dnia pojechałyśmy z Magdą do sklepu, kupiłyśmy odpowiednie rzeczy i… wycięłyśmy na potrzeby scenografii 7 m zamek, który następnie odpowiednio pomalowałyśmy.

Anna Jakubczak – Ile trwają przygotowania takiej scenografii?

Martyna Janczewska – Jeśli chodzi o zamek, to wyszło nam kilka dni z wycięciem i pomalowaniem. Ważne było przemyślenie jego konstrukcji, aby był łatwy do złożenia i przeniesienia.

Anna Jakubczak – Wiele osób nie wie, jak dużo pracy wkłada się w scenografię. Jak istotne są szczegóły. Ile osób pracowało nad jej przygotowaniem.

Magdalena Kurek – To prawda. Nad samym zamkiem pracowałyśmy we trzy. Odnośnie lalek również była to metoda prób i błędów, ponieważ nie jestem zawodowym lalkarzem, a samoukiem z pasją.

Anna Jakubczak – Co jest najtrudniejszym elementem przygotowań?

Dorota Sadowska – Mobilność. Nasza scenografia musi być bardzo mobilna, ponieważ dużo podróżujemy i nie mamy swojego stałego miejsca. Musi się to wszystko odpowiednio składać i mieścić w busie, aby było wygodne do przewiezienia. A jak zostało już powiedziane, mamy tego naprawdę dużo. Jesteśmy teatrem, który naprawdę dużo wyjeżdża, zwłaszcza zagranicę i ta scenografia musi być też trwała, aby nie uszkodziła się po 3 czy 4 graniu. I niekiedy też trochę waży. Ponieważ zdarzało się, że jak była za lekka to przewracała się na scenie na osobę grającą.

Anna Jakubczak – Jak powstał Książę Papusz i dlaczego akurat Rumunia?

Martyna Janczewska – To zasługa Doroty, której partner pochodzi z Rumunii. Jak już mówiliśmy jeździmy tam często grać dla Polonii i co trzeba przyznać, dzieci z Bukowiny są bardzo spragnione teatru i nas, bo spotykamy się tam z fantastycznym odbiorem. Dużo dzieci, które nie do końca rozumieją po polsku są też wdzięczne, że przyjeżdżamy i spotykamy się z nimi. Po wizycie w Transylwanii chcieliśmy dać taki właśnie ukłon w ich stronę i na kanwie Hrabiego Draculi stworzyć taką historię zagubionego w zamku księcia, który poszukuje swojej rodziny. Bo jak można połączyć dwa światy, tak jak Dorota i Christian łączą się na co dzień to my połączyliśmy Polskę z Rumunią w naszej bajce. No i dzięki tej bajce dzieci też uczą się geografii.

Dorota Sadowska – A co dodatkowo trzeba dodać, że papusz po rumuńsku oznacza zabawkę.

Anna Jakubczak – Myśleliście o rumuńskiej wersji Papuszy?

Dorota Sadowska – Oczywiście, mamy w planie tłumaczenia albo przerobienie tego tekstu na książkę dla dzieci i wydanie w Rumunii. Niestety tłumaczka, która miała zająć się tłumaczeniem Księcia Papusza na rumuński, zmarła i obecnie szukamy kogoś innego. Poszukujemy również chętnych, którzy chcieliby wesprzeć finansowo wydanie tej książki.

Anna Jakubczak – Ile masz już na koncie napisanych sztuk? Czy masz w planach kolejną?

Martyna Janczewska – Moja pierwsza bajka, która została wystawiona. Piszę w szczególności piosenki do spektakli. W ramach studiów napisałam sztukę dramatyczną, ale a razie do szuflady, tym razem dla dorosłych.

Anna Jakubczak – Jeszcze pytania skierowane stricte do Magdy. Jak narodziła się Twoja pasja do tworzenia scenografii? Jakie wyglądały Twoje początki?

Magdalena Kurek – Chciałam tworzyć już od dziecka, marzyłam, by być lalkarzem, ale trochę inaczej potoczyły się moje plany. Już jako nastolatka występowałam na deskach teatru jako aktor, ale po jakimś czasie zaczęłam tworzyć kostiumy i scenografię i moje wymarzone lalki. I tak do dzisiaj to robię.

Anna Jakubczak – Do jakiej sztuki marzyłoby Ci się stworzyć autorską scenografię?

Magdalena Kurek – Zawsze chciałam stworzyć scenografię do Monologów waginy.

Anna Jakubczak – Czy rozrysowujesz plan scenografii?

Magdalena Kurek – Tak, zawsze zanim powstanie scenografia to rysuję projekt na papierze lub robię makietę scenografii, to główny element pierwszego etapu pracy.

Anna Jakubczak – Gdzie Was można zobaczyć poza T4M ?

Hanna Łubieńska – Ja mam różne projekty muzyczne. Czasem zdarza mi się dubbingować.

Jakub Piprowski – Ja kończę studium wokalno-aktorskie im Baduszkowej w Gdyni. Niedawno przygotowałem spektakl dyplomowy.

Martyna Janczewska – Ja pracuję tylko w teatrze na tylu segmentach, że nie znalazłabym chyba czasu na nic innego.

Anna Jakubczak – I na koniec słowo dla czytelników.

Dorota Sadowska – Zachęcamy do chodzenia do teatru.

RSS
Facebook
Facebook
Twitter
Visit Us
PINTEREST
LinkedIn
INSTAGRAM
Share: